niedziela, 5 września 2021

Cała prawda na temat jasnowidza z Człuchowa wyszła na jaw!


Krzysztof Jackowski przez niektórych ceniony jest za swoje jasnowidzenie inni zaś twierdzą, że bredzi i w jego przepowiedniach nie ma żadnej prawdy. Przemysław Lewicki postanowił przyjrzeć mu się bliżej, by zdobyć trochę wiadomości. Ostatecznie powstała z tego książka.




Przepowiednie Jackowskiego raczej nie napawają optymizmem. Filmiki na Youtube raczej dotyczą samych negatywnych rzeczy.

Lewicki przyznaje, że raczej nigdy nie brał poważnie działalności jasnowidzów, jednak po "przyjrzeniu się" Jackowskiemu był trochę zdziwiony.




Autor książki wyznaje, że stracił sporo nerwów i musiał się zmierzyć z falą krytyki.

W książce Lewicki opisał, że jasnowidz jest przekonany o swojej pomocy policji w rozwiązaniu aż 700 spraw. Istnieją także do wody na to, że nie kłamie. Policja jednak nie potwierdza tych słów.





,,Z tego co opowiadał mi Krzysztof Jackowski, była to dosyć bliska relacja. Wiemy, że Pershing zwracał się do jasnowidza z prośbą o wizje i brał je pod uwagę. Mało tego, Andrzej K. nadał też jasnowidzowi z Człuchowa dość osobliwy pseudonim, czyli Włóczykij. A wszystko za sprawą tego, że Krzysztof Jackowski wtedy wszędzie podróżował pociągiem albo chodził pieszo. Pershing często odwiedzał jasnowidza w Człuchowie i wypytywał o swoją przyszłość” – mówi autor książki dla Super Expressu.




Lewicki wyznał też, że jasnowidz niejednokrotnie był odwiedzany przez Andrzeja Leppera, który często go prosił o przewidywanie przyszłości. Jackowski powiedział mu nawet jakie będą wyniki tegorocznych wyborów, jednak tego autorowi książki nie powiedział.

Lewicki twierdzi, że nauka powinna się zająć umiejętnościami jasnowidza z Człuchowa. Sam Jackowski nie chce brać udziału w czymś takim, gdyż twierdzi, że jego umiejętności nie da się zbadać.